WIARA • ROZWÓJ • CODZIENNOŚĆ
Czy wiara w siebie oznacza brak wiary w Boga?
„Uwierz w siebie” brzmi dziś jak jedno z najczęściej powtarzanych zdań.
Dla jednych jest czymś oczywistym i motywującym. Dla innych może budzić opór.
Wiara w siebie nie musi oznaczać stawiania siebie ponad Bogiem. Może oznaczać zaufanie temu, co zostało nam dane — naszym możliwościom, zdolności uczenia się, podejmowania decyzji, rozwijania dobra — i wzięcie odpowiedzialności za to, co z tym zrobimy.
Czy „uwierz w siebie” naprawdę kłóci się z wiarą w Boga?
Wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez te słowa.
Jeżeli wiara w siebie miałaby znaczyć: „Nikogo nie potrzebuję. Zawsze mam rację. Wszystko zależy wyłącznie ode mnie”, to trudno byłoby nam się z takim podejściem utożsamić.
Ale przecież można rozumieć ją zupełnie inaczej. Możesz wierzyć, że masz wpływ na swoje decyzje; że możesz nauczyć się czegoś, czego jeszcze nie umiesz; że po błędzie możesz się podnieść i spróbować jeszcze raz.
Dla nas wiara w Boga i wiara w siebie nie muszą ze sobą konkurować. Jedna nie musi odbierać miejsca drugiej.
Wiara w siebie nie oznacza samowystarczalności
Czasami „wiarę w siebie” przedstawia się tak, jakby człowiek miał być całkowicie samowystarczalny: silny, pewny, niezależny i niewahający się.
Tylko że prawdziwe życie rzadko tak wygląda. Człowiek czasem potrzebuje wsparcia, czasem nie wie, czasem się boi, czasem podejmuje złą decyzję.
Wiara w siebie nie musi oznaczać: „poradzę sobie bez wszystkich”. Może znaczyć: „Nie znam całej drogi, ale wierzę, że jestem w stanie zrobić następny krok.”
To bardzo podobne do zaufania, o którym pisaliśmy w tekście „Jak zaufać Bogu? O oddaniu steru, kiedy nie wiesz, co będzie dalej”. Nie musisz mieć pełnej kontroli, żeby działać.
Nie musisz być idealny, żeby w siebie wierzyć

Czasami myślimy, że żeby naprawdę uwierzyć w siebie, najpierw musimy stać się kimś „lepszym”: bardziej pewnym siebie, odważniejszym, mądrzejszym i mniej podatnym na błędy.
A przecież gdybyśmy mieli czekać z wiarą w siebie do momentu, w którym wszystko będzie w nas uporządkowane, moglibyśmy czekać bardzo długo.
Rozwój nie polega na tym, że któregoś dnia człowiek staje się perfekcyjny. Polega raczej na tym, że zaczyna coraz lepiej widzieć siebie: to, co robi dobrze, to, co wymaga poprawy, swoje reakcje, błędy i mocne strony.
Możesz widzieć swoje słabości i nadal wierzyć w siebie
Im lepiej człowiek zaczyna siebie poznawać, tym więcej rzeczy może mu się w sobie nie podobać: zbyt ostra reakcja, zazdrość, strach, brak cierpliwości czy odkładanie czegoś w nieskończoność.
I właśnie wtedy łatwo pomyśleć: „Skoro widzę w sobie tyle rzeczy do poprawienia, to jak mam jeszcze w siebie wierzyć?”
A może właśnie wtedy wiara w siebie zaczyna mieć największy sens — nie wtedy, kiedy człowiek uważa się za bezbłędnego, tylko wtedy, kiedy potrafi powiedzieć: „Tak, mam w sobie rzeczy, nad którymi chcę pracować. Ale to nie znaczy, że jestem przekreślony.”
Możesz przyjąć odpowiedzialność za błąd, nie zamieniając go w definicję całej swojej osoby.
Wiara w siebie może być odpowiedzialnością
Jeśli mam jakieś możliwości, zdolności, pomysły, wrażliwość, czas i wpływ na innych ludzi, to pytanie nie brzmi tylko: „Czy jestem wystarczająco dobry?” Może brzmieć: „Co zrobię z tym, co mam?”
WIARA W SIEBIE TO NIE:
przekonanie, że zawsze masz rację,
poczucie, że jesteś lepszy od innych,
udawanie, że nie masz słabości,
przekonanie, że nikogo nie potrzebujesz,
gwarancja, że wszystko Ci się uda.
WIARA W SIEBIE MOŻE OZNACZAĆ:
gotowość do spróbowania,
zgodę na uczenie się,
dostrzeganie swoich możliwości,
branie odpowiedzialności za własne decyzje,
podnoszenie się po błędzie,
rozwijanie dobra, które możesz dać innym.
Nie chodzi o to, żeby uważać się za najlepszego. Chodzi o to, żeby nie przekreślać siebie, zanim w ogóle spróbujesz.
Nie musisz porównywać swojej drogi z cudzą
Wiara w siebie bardzo łatwo znika wtedy, kiedy cały czas patrzymy na innych. Ktoś jest dalej, ktoś robi coś lepiej, ktoś szybciej osiągnął to, czego my dopiero próbujemy.
Tyle że widzimy zwykle tylko fragment jego historii. A przede wszystkim — jego droga nie jest naszą drogą.
Możemy się od innych uczyć i inspirować, ale nie musimy zamieniać każdego spotkania w ranking. Czyjaś wartość nie odbiera wartości Tobie, a czyjś sukces nie oznacza automatycznie Twojej porażki.
Wiara w siebie nie oznacza, że zawsze będziesz czuć się pewnie
Nie trzeba codziennie budzić się z przekonaniem: „Dam radę ze wszystkim”. Nie każdy dzień taki będzie.
Możesz mieć wątpliwości i mimo tego działać. Możesz się bać i mimo tego spróbować. Możesz nie wiedzieć, czy decyzja będzie dobra, i nadal podjąć ją najlepiej, jak potrafisz.
Czasem odwaga pojawia się po zrobieniu kroku, a nie przed nim. Czasem pewność siebie powstaje dopiero wtedy, kiedy zobaczysz: „Zrobiłem to. Nie idealnie, ale zrobiłem.”
Dlaczego Jezus siedzi obok?
Właśnie z takiego myślenia powstał projekt „Usiądź obok Jezusa i Uwierz w siebie”. Bardzo zależało nam na tym, żeby Jezus w tej grafice nie stał nad człowiekiem, nie oceniał go i nie sprawdzał, czy druga osoba zasłużyła na pochwałę.
To część szerszego sposobu, w jaki pokazujemy Jezusa w naszych projektach — bliskiego codzienności, a nie odległego od zwykłego życia.
Dlatego siedzi. Spokojnie. Obok. Zostawia miejsce.
Jakby mówił: „Usiądź. Nie musisz teraz nikomu niczego udowadniać.” A potem: „Uwierz w siebie. Ja w Ciebie wierzę.”
Nie rozumiemy tego jako obietnicy: „Na pewno wszystko Ci się uda”. Raczej jako coś znacznie bardziej ludzkiego: spróbuj.

Rozwój nie wymaga od Ciebie pogardy dla tego, kim jesteś dzisiaj
Możesz chcieć być lepszym człowiekiem i jednocześnie nie traktować siebie jak projektu, który obecnie jest nieudany.
Możesz zobaczyć błąd i go naprawić. Możesz dostrzec słabość i nad nią pracować. Możesz zmieniać swoje zachowanie. Ale nie musisz do tego wszystkiego najpierw siebie odrzucić.
Akceptacja siebie i rozwój nie muszą być przeciwieństwami. Czasem dopiero wtedy, kiedy przestajemy całe swoje życie poświęcać na udowadnianie własnej wartości, zostaje nam energia, żeby naprawdę nad sobą pracować.
Wiara w Boga nie musi odbierać Ci wiary w siebie
Dla nas te dwie rzeczy mogą istnieć obok siebie. Możesz zaufać Bogu i jednocześnie podjąć decyzję. Możesz prosić o pomoc i jednocześnie pracować.
Możesz wiedzieć, że nie masz kontroli nad wszystkim, a jednocześnie brać odpowiedzialność za to, na co masz wpływ. Możesz wierzyć, że nie jesteś sam — i nadal zrobić własny ruch.
„Uwierz w siebie” nie musi oznaczać: „Postaw siebie ponad wszystkim”. Może oznaczać: „Nie rezygnuj z tego, co możesz jeszcze w sobie rozwinąć.”
